czwartek, 6 października 2011

Morski skarb

Demakijaż dla mnie to codzienny rytuał, o którym nigdy nie zapominam i nie zaniedbuję. Do demakijażu oczu stosuję płyn z wodą różaną firmy Coslys, natomiast do twarzy wodę micelarną Coslys i czasami dodatkowo używam mleczka - w wyborze mleczka często eksperymentuję i na sam koniec myję twarzy żelem "cytryna i drzewo herbaciane" firmy Essential Care. Do mycia twarzy próbowałam ściereczki z mikrofibry, ale nie sprawdziła się na mojej wrażliwej twarzy. Ściereczką zmywam maseczki a do mycia twarzy używam naturalnej gąbeczki, którą kupiłam w  Zielonej Czapli

Naturalna gąbka morska typu Silk 6-7.5 cm   


Morskie gąbki żyją na dnie ciepłych mórz i oceanów maksymalnie na głębokości 200m. Przyczepiają się one na stałe do czegoś trwałego i przepuszczają wodę morską przez swoje ciała. W morzach i oceanach świata istnieje ponad 5000 różnych gatunków gąbek, ale tylko kilkanaście z nich jest wykorzystywanych. Są one nazywane przez poławiaczy gąbek "oswojonymi gąbkami". Gąbki zdolne są do regeneracji, a regularne ich wydobycie polepsza zdrowie i obfitość populacji naturalnych gąbek.

Gąbka typu SILK:  
  • jest najdelikatniejsza ze wszystkich gąbek, mająca najgładszą powierzchnię
  • delikatna i jedwabna, kiedy jest namoczona
  • odpowiednia do najwrażliwszego rodzaju skóry
  • wysoce chłonąca, zatrzymuje duże ilości wody bez przeciekania
  • odpowiednia do do nakładania lub usuwania kosmetyków do twarzy
  • gąbki tego typu są doskonałe dla dzieci i niemowlaków gdyż: nie powodują podrażnień delikatnej skóry dziecka, łagodnie oczyszczają, delikatnie masują, tworzą mnóstwo piany do zabawy, są użytecznym i ekscytującym dodatkiem do kąpieli
Praktyczne porady dotyczące użytkowania
  • oferowane w sprzedaży gąbki są dość twarde, a dopiero w styczności z wodą stają się miękkie
  • przed użyciem po raz pierwszy należy nasączyć gąbkę wodą i wycisnąć w rękach w celu sprawdzenia czy nie ma w niej, mimo wielokrotnego czyszczenia, jakichkolwiek stałych cząstek
  • płukać gąbkę regularnie pod czystą, bieżącą wodą
  • wyciskać z wody i pozwolić by powietrze wysuszyło gąbkę
  • nigdy nie zostawiać jej nasączonej wodą ponieważ skraca to jej żywotność



Moje wrażenia:
gąbeczka nie zbyt duża, ale wystarczająca do mycia twarzy. Na namoczoną gąbeczkę nakładam odrobinę żelu i masuję nawilżoną twarz następnie wypłukaną gąbeczką jeszcze raz masuję twarz i na koniec zmywam wodą. Gąbeczka działa jak peeling. Po umyciu twarzy gąbeczką efekt jest natychmiastowy. Pięknie rozświetlona twarz, doskonale oczyszczona, plamki po niespodziankach są mniej widoczne. Po pierwszym umyciu twarzy tym sposobem nie mogłam napatrzeć się na moją twarzy.
Uwaga! Na początku twarz myłam gąbeczką  codziennie wieczorem (zawsze to robię wieczorem) i to nie był dobry pomysł, bo choć gąbeczka jest bardzo delikatna to codzienne "szorowanie" twarzy nie służyło jej, więc robię to co drugi - trzeci dzień.

To był dobry pomysł - połączenie świetnego żelu  z firmy Essential Care z gąbeczką doskonale się sprawdziło.

Polecam Wam ten sposób a będziecie zachwycone.

** wszystkie informacje o produkcie pochodzi ze strony sklepu Zielona Czapla

Pozdrawiam Was serdecznie :))


poniedziałek, 3 października 2011

Magia Złotego Lasu

W magicznym miejscu Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach odbył się cudowny koncert Piotra Rubika „The best of” z największymi przebojami znanych oratoriów. Koncerty Piotra Rubika zawsze są pełne pozytywnej energii co wypływa nie tylko z wspaniałej muzyki, którą tworzy Piotr Rubik czy tekstów pisanych przez Zbigniewa Książka, Romana Kołakowskiego, Jacka Cygana, ale i z ogromnej radości, optymizmu i uśmiechu Piotra oraz wykonawców Zosi Nowakowskiej, Marty Moszczyńskiej, Ewy Prus, Michała Gasz, Grzegorza Wilk i Michała Bogdanowicza. Piotr Rubik to nie tylko oratoria, wydana  w roku 2009 płyta RubikOne porywa za serce. Więcej o Piotrze Rubiku i jego twórczości znajdziemy na stronie oficjalnej klik
W sekrecie powiem Wam, że nowa płyta „Opisanie świata”, która ukaże się 8 listopada zapowiada się bardzo ciekawie. Miałam przyjemność posłuchać na koncercie jednej piosenki z tej płyty i przyznaję, że po pierwszych taktach i słowach "do bram aż się wspiąłem żeby ujrzeć wreszcie..." nie mogę się doczekać jej wydania. Cudowna muzyka, nowe brzmienie,  ale to cały czas niesamowity klimat Piotra Rubika, wspaniałe słowa i cudowny śpiew Grzegorza nie może wyjść mi z głowy. Czekam z niecierpliwością na nową płytę.






Polecam Wam odwiedzenie świętokrzyskiej perełki Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach i zapoznanie się z twórczością Piotra Rubika.



To jedna z piosenek, która podnosi mnie na duchu, kiedy mam ciężkie dni.

Pozdrawiam Was serdecznie :)) 

czwartek, 22 września 2011

Malinowa pokusa

Dostałam od przemiłego sąsiada spory pojemnik malin. Część zamroziłam a z reszty zrobiłam ciasto, o którym pisałam tutaj,  tylko tym razem ukręciłam je widelcem i powiem Wam, że ciasto ukręcone tym sposobem wychodzi równie dobrze jak mikserem.

Uwielbiam maliny ich smak, zapach.... ymm sama poezja a ciasto pachnie obłędnie i smakuje niesamowicie. Szkoda, że komputer nie przekazuje zapachu.



Maliny zawsze kojarzą mi się z Leśmianem :))

W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

Duszno było od malin, któreś, szepcąc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

Bolesław Leśmian

Pozdrawiam Was serdecznie :))

wtorek, 20 września 2011

Laidbare krem przeciw niedoskonałościom "SPOT THE DIFFERENCE"

Chcę Wam dzisiaj przedstawić krem, o którym mogę powiedzieć odkrycie miesiąca. Krem kupiłam za pośrednictwem Beaty na stronie Naturisimo. Beatko dziękuję :* Sklep ma bardzo bogatą ofertę naturalnych kosmetyków, ale niestety nie prowadzą wysyłki do Polski.

Laidbare to wielofunkcyjny, bardzo skuteczny naturalny system do pielęgnacji skóry normalnej, mieszanej, starzejącej się, wrażliwej i z problemami. Najlepsze składniki i brak syntetycznych dodatków gwarantuje  jakość i niepowtarzalność tych kosmetyków. Wszystkie produkty ze względu na swoje naturalne składniki łatwo się nakładają i szybko się wchłaniają. Łagodzące działanie na tłustą i wrażliwą skórę, kontrolowanie niedoskonałości i zmniejszanie stanu zapalnego to cechy, dzięki którym kosmetyki Laidbare są tak doceniane. System kosmetyków Laidbare pomaga w widoczny sposób zmniejszyć drobne i głębsze zmarszczki, sprawia że skóra staje się doskonale odżywiona, nawilżona, jędrna i odporna na czynniki zewnętrzne.


„Spot the Difference” jest specjalnie pomyślany dla tych, którzy mają cerę tłustą lub cierpią na niedoskonałości cery. Krem zawiera kofeinę, czynnik przeciwzapalny istotny dla tych, którzy cierpią na trądzik różowaty, kofeina jest również cennym przeciwutleniaczem. Olejek z kasztanowca ma zdolność do łagodzenia i kojenia wrażliwej i podrażnionej skóry, czy to z powodu nadmiernej aktywności hormonów, czy też zanieczyszczeń środowiskowych. Zawarty w składzie glukonian cynku także pomaga w walce z niedoskonałościami. Krem ma również działanie matujące.

Do cery ze skłonnością do przetłuszczania i mieszanej.

Stosowanie: codziennie rano i wieczorem na skórę twarzy lub na obszary  zmienione.

Skład: aqua (water), aloe barbadensis (aloevera) leaf juice, glycerin (coconut), glyceryl stearate (palm kernal) ,cetearyl alcohol (palm kernal oil),  caprylic/caprictriglyceride (coconut), izopropyl myristate (palm oil), cetearyl glucoside (sugar), dehydroacetic acid, benzyl alcohol (naturally derived preservative), mannitol (botanical), ammonium glycyrrhizate (liquorice), caffeine(coffee), aesculus hippocastanum (horse chestnut) extract, zinc gluconate (zinc irons), citrus aurantium dulcis (orange) peel oil, citrus nobilis (mandarin) peel oil, chrysanthemum morifolium (chrysanthemum) extract ,foeniculum vulgare (fennel) seed extract, xanthan gum (naturally derived thickener), potassium sorbate (naturally derived preservative), sodium benzoate (naturally derived preservative), limonene (essential oil).


cena  6.99£ pojemność 30ml  / cena  55 zł pojemność 30ml 

zapach: lekko cytrusowy 

konsystencja: troszkę jak wazelina

moja opinia
do kremu podchodziłam dość sceptycznie, ale po pierwszych dniach używania kremu zostałam mile zaskoczona. Krem ładnie oczyszcza, goi niespodzianki, koi podrażnioną skórę, zwęża pory, matuje i co najważniejsze nie wysusza. Co prawda krem jest do cery przetłuszczającej się i mieszanej natomiast ja jestem posiadaczką  skóry suchej oraz wrażliwej ze skłonnością do kapryszenia i jak każda kobieta miewam gorsze dni, z powodzeniem stosuję ten krem. Doskonale sprawdzał się w upalne dni wtedy stosowałam go na całą twarz solo a tak stosuję go punktowo czekam aż się wchłonie i nakładam swój codzienny krem . Stosuję go prawie miesiąc z przerwami i muszę przyznać, że krem jest wart swojej ceny. 

Mam ochotę na kolejne produkty firmy Laidbare. Czytałam, że krem nawilżający tej firmy jest rewelacyjny, więc zapewne jak skończy się mój dzienny krem to będzie mój kolejny zakup.

A może któraś z Was zna produkty tej firmy?

** wszystkie informacje o firmie oraz opis produktu i skład pochodzi ze strony Sobeautiful

Pozdrawiam Was serdecznie :))

poniedziałek, 12 września 2011

KILIAN A taste of heaven


http://www.luckyscent.com
Zaskakujący zapachowy paradoks zachęca nas, aby czerpać radość w ogrodzie rozkoszy. “A taste of Heaven” (smak nieba) zestawia świeżość lawendy z południowej Francji z ciepłą wanilią Bourbon. Zabawa wśród oparów absyntu, nektaru i muzy poety. Gorzkosłodka kompozycja zachwyca harmonią. Zapach ujawnia początkowo nuty kwiatu pomarańczy, po których następują nuty serca ze wspaniałym i bogatym absolutem róży tureckiej. Drzewne nuty bazy z paczulą i mchem dębowym rozwijają się wspólnie, upiększone lubieżnymi nutami ambry.
Skład:
Nuty głowy: bergamotka
Nuty serca: absynt, lawenda, geranium (bodziszek), róża, kwiat pomarańczy
Nuty bazy: wanilia, tonka, sosjura olejkodajna, paczula, mech dębowy
Rodzina zapachowa: aromatyczna (fougère)
Nos: Calice Becker
Data powstania: 2007

Perfumy w kontakcie ze skórą dosłownie wibrują. Swój taniec rozpoczyna od nut absyntu słodko - gorzkiego, kwiatu pomarańczy i nut drzewnych po chwili całą piękność zapachu otoczyła lawenda, która spowiła całość swą zimną naturą, ocieplona słodkością wanilii bourbon,  seksowną ambrą i paczulą. Skóra opatulona zapachem pachnie słodko-wytrawnie.


Kiedy po raz pierwszy testowałam perfumy to byłam zupełnie zaskoczona tym zapachem, pierwszy raz spotkałam się z taką kompozycją. Perfumy są nieprzewidywalne, mają w sobie coś tajemniczego i zmysłowego. Cieszę się, że mogłam poznać A taste of heaven i mimo, że perfumy mają coś w sobie to jednak ten zapach nie jest dla mnie. Miłośniczkom lawendy i wanilii polecam przetestować ten zapach.

Pozdrawiam Was serdecznie :))