czwartek, 19 listopada 2015

Usta w kolorze 100% Pure

Kolorówką marki 100% Pure jestem zachwycona! Szminka [recenzja kolor Daiquiri], błyszczyk [recenzja kolor Sugar Plum] i tusz do rzęs [recenzja] to już mój stały element makijażu. Do kolekcji doszła paletka 100% Pure [recenzja], z którą się nie rozstaję. 

Kolejny  błyszczyk wybrałam w kolorze strawberry


skład
Tocopherol (Vitamin E), Pigmented Extracts of: Punica Granatum (Pomegranate), Wine (Wine), Prunus Serotina (Cherry) Fruit, Vaccinum Macrocarpon Fruit (Cranberry), Rubus Fruticosus (Blackberry) Fruit, Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit, Prunus Persica Fruit (Peach), Theobroma Cacao (Cocoa Bean) and Prunus Domestica Fruit (Plum), Sodium Ascorbate (Vitamin C),  Vitis Vinifera (Grapeseed) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cera Alba (Beeswax), Fragaria Vesca Fruit (Strawberry Flavor)

Cena 67 zł / 7ml


Błyszczyk w kolorze sugar plum posiadał drobne błyszczące drobinki, natomiast strawberry jest czysty bez błyskotek. Kolor jest transparentny, który nadaje bardzo delikatne błyszczące zabarwienie. Usta są naturalnie upiększone i wypielęgnowane - nawilżone i odżywione. Błyszczyk nadaje się do codziennego naturalnego makijażu. 



a pomadkę do ust w kolorze watermelon



Skład
Organic Avocado Butter1, Organic Cocoa Butter1, Contains all or some of the following Fruit Pigments: Organic Cherry2, Organic Plum2, Cabernet Grape, Organic Raspberry2, Organic Blueberry2, Organic Blackberry2, Organic Peach2, Organic Apricot2, Organic Tomato3, Organic Pomegranate2, Organic Cacao (chocolate)2, Organic Rose Petals1, Organic Lavender Flower1 and Organic Cinnamon3, Organic Shea Butter4, Organic Rosehip Oil5, Organic Mango Butter1, Vitamin E (a-tocopherol), Vitamin C (ascorbyl palmitate), May contain Mica (natural shimmery mineral)
Cena 89 zł / 2,5g

 
Pomadki marki 100% Pure są fantastyczne, mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, że to szminka idealna i nie będzie w tym przesady. 

Watermelon to piękny róż z domieszką arbuzowej słodyczy



Pomadka jest bardzo przyjemna w użytkowaniu, dzięki swej kremowej konsystencji usta są wypielęgnowane i nawilżone. 

Szminka wspaniale podkreśla piękno ust. 




Pomadka zbliża się ku końcowi i już się zastanawiam jaki kolor tym razem wybrać - może Vixen lub Peach Bellini albo jakąś czerwień. Jak myślicie?

Kosmetyki marki 100% Pure kupicie w sklepie Plants for Beauty

Pozdrawiam Was serdecznie :))

poniedziałek, 16 listopada 2015

Ogniste mydła Hagi

Jakiś czas temu dotarły do mnie kolejne kostki mydeł marki Hagi


Moja kolekcja powiększyła się o mydła oznaczone żywiołem ognia  

Mydła energetyzujące dla osób aktywnych - w otaczającym świecie ogień jest ważnym elementem. Jest energią, która towarzyszy przy codziennych wyzwaniach. Ogień rozgrzewa, zachwyca i podbudza jak kobieta, która z pasją idzie przez życie. Podstawą tych mydeł są naturalne oleje roślinne i dodatki takie jak: jogurt, kozie mleko, cynamon, wanilia, płatki owsiane, jedwab, miód, kawa, kardamon. Oferujemy również mydła z mleczkiem kokosowym, glinkami i algami. Proteiny mleka odżywiają i odmładzają skórę, mleczko kokosowe regeneruje tkanki, białka z jedwabiu wpływają na sprężystość i elastyczność skóry, a także utrzymują wodę w naskórku. Algi są bogatym źródłem składników mineralnych i organicznych, których aktywność biologiczna jest prawdziwym dobrodziejstwem dla człowieka. Dodatki mają różnorodne działanie - rozgrzewają, usuwają martwy naskórek, wygładzają, usuwają podrażnienia i wzmacniają kruche naczynka.


Mydła przepięknie pachną przyprawami korzennymi - są takie otulające.

Wśród ognistych mydeł znalazło się mydło spod znaku wody - aloesowo-ziołowe.

Oprócz mydeł otrzymałam próbkę kremu na dzień. W tym miejscu pragnę podziękować Pani Gabrieli za wspaniały kontakt e-mailowy oraz za cudowną przesyłkę, być klientką Hagi to ogromna przyjemność.

  


Krem zdążył już mnie zachwycić, natomiast mydła czekają na swoją kolej. 

Mydła Hagi to naprawdę mydła pełne magi, każda kostka jest wyjątkowa! Kąpiel z mydłami Hagi to niesamowita przyjemność.

Pozdrawiam Was serdecznie :))

sobota, 7 listopada 2015

Moc imbiru

Całą wieczność mnie nie było! Stęskniłam się za Wami! Melduję, że żyję. Tylko wciągnęła mnie czarna dziura rzeczywistości - po urlopie zostałam oddelegowana na zastępstwo, które przedłużyło się do połowy listopada. Zastępstwo mocno zdezorganizowało mi codzienne życie, ale już niedługo wrócę do swojego rytmu. Na dodatek ponad tydzień temu dopadł mnie paskudny wirus, który rozłożył mnie na łopatki. Dla mnie leki to zło i ostateczność, więc przeziębienie jak zawsze próbuję leczyć domowymi sposobami, co mi się skutecznie udało. Najlepszą rzeczą, która mi pomogła to imbir, który bardzo lubię. Pomyślałam sobie dlaczego by nie zrobić sobie herbatki z imbiru i tak z pomocą przyszedł mi blog  Pani Pokrzywy, gdzie znalazłam przepis na wywar z imbiru wg 5 przemian.

6 grubszych plastrów kłącza imbiru [M]
Zalewamy 2 szklankami zimnej wody [W]
gotować pod przykryciem, aż wywar zrobi się żółty (10-15 min.)
Przestudzić!
Dodajemy sok z cytryny [D]
Trochę wrzątku [O]
Miód [Z] 

Taki wywar piłam późnym popołudniem co 2h. Powiem Wam, że jest to 100% lepsze niż aspiryna (która mi osobiście szkodzi). Magiczny wywar z imbiru tak mi zasmakował, że  piję go przed snem, czasami połączony z lawendą. 

Wśród moich niezawodnych naturalnych specyfików w czasie przeziębienia jaki i wzmocnienia odporności jest m.in. propolis, pyłek pszczeli, miód, czosnek, cytryny. 

Oczywiście nie może zabraknąć mojej najlepszej przyjaciółki - niezastąpiona kochana kota, która jest moją najwspanialszą psychoterapeutką, na którą można zawsze liczyć i nigdy nie zawodzi.




Mam sporo zaległości w lekturze Waszych blogów, ale pomalutku wszystko nadrobię. A u siebie mam sporo nowości, które mnie zachwyciły. Koniecznie muszę pochwalić się nowymi mydełkami z Hagi i przesyłką ze sklepu Biosna, gdzie miałam do zrealizowania bon, który wygrałam u Anuli. 

Proszę Was o jeszcze troszkę cierpliwości, mam nadzieję, że za chwileczkę, za momencik ogarnę się i będzie więcej wpisów.

Pozdrawiam Was serdecznie :))

niedziela, 25 października 2015

Budapeszt ♥♥♥

Powrót do rzeczywistości po urlopie, jest dla mnie zawsze trudny. Wy też tak macie?

Budapeszt jak zawsze zachwyca, jest w tym mieście coś magicznego co sprawia, że chce się do niego wracać i nawet deszcz nie był nam straszny. Zwiedziliśmy nasze stare miejsca i odkryliśmy nowe. Było cudnie!

Mam sporo zaległości w pisaniu i w lekturze Waszych blogów, ale powoli się ogarnę i wrócę do Was na stałe. Tymczasem zapraszam Was na węgierską migawkę.




















Pozdrawiam Was serdecznie :))

piątek, 9 października 2015

Przedurlopowe zakupy

Zawsze przed urlopem okazuje się, że kosmetyki się kończą i najwyższa pora zamówić nowe, tym razem udało mi się zrobić zakupy odpowiednio wcześnie, zazwyczaj robię je na ostatnia chwilę i potem stresuję się czy dotrą.

W Plants for Beauty zamówiłam moje ulubione kosmetyki - tusz do rzęs 100% Pure [recenzja] - to już mój trzeci egzemplarz, uwielbiam go! Podkład Uoga Uoga z bursztynem - koniecznie muszę Wam o nim napisać, dla mnie ten podkład to absolutne cudo!


Nie mogło zabraknąć nowości, które pojawiły się w sklepie Pani Emilii a mianowicie lakier do paznokci oraz lakier nawierzchniowy top coat marki 100% Pure - lakiery i bazy znajdziecie w zakładce "Paznokcie".


W Matique zakupiłam znany mi już różany krem balansujący do twarzy marki Argital, który będzie mi służył jako krem na noc. Krem jest rewelacyjny! Nie wiem dlaczego jeszcze o nim nie napisałam.

Skusiłam się, oczywiście na nowy produkt Madary - organiczną wodę micelarną z kwasem hialuronowym. Do koszyka dorzuciłam jeszcze pastę do zębów marki Logona oraz mydełko, które intrygowało od dawna i w końcu ciekawość zwyciężyła -  ajurwedyjskie mydło gościnne bazylia - zmiękczające.


Pod wpływem Łucji zamówiłam moją pierwszą wodę toaletową marki Acorelle, wybrałam otulający zapach - wanilia (na początku miała być wanilia z ambrą, niestety wody nie było u producenta). Z wodą było małe zamieszanie, ale profesjonalna obsługa sklepu Matique, szybko załatwiła sprawę. 


Ostatnie zakupy zrobiłam wspólnie z Izą w sklepie Be My Bio, gdzie kupiłam piankę oczyszczającą Perfecting Skin SO BiO etic oraz dezodorant Julie marki Douces Angevines.

Markę Douces Angevines poznałam dzięki mojej kochanej Ani, która kusi produktami tej marki tak skutecznie, że mam ochotę na więcej.


Jak widać postawiłam na znane mi marki i kosmetyki, które bardzo lubię. Ale są również nowości, których jestem bardzo ciekawa.

Tym wpisem żegnam się z Wami na tydzień. Zmykam pakować walizki! Budapeszt czeka!


"Lengyel, Magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát"


Pozdrawiam Was serdecznie :))