środa, 6 czerwca 2012

Zakupowe szaleństwo

Mam zasadę, że zawsze rozkładam sobie kosmetyczne zakupy w czasie, ale tym razem zrobiłam wyjątek ponieważ zbliża się mój oczekiwany urlop i tonik sięgnął dna, więc zaszalałam troszkę. Zobaczcie same :)

W sklepie Dama Bio [klik] zakupy zrobiłam po raz pierwszy i nie ostatni. W moim koszyku znalazły się dwa dezodoranty firmy Jozi Organic [klik] i cudowny balsam firmy Moa [klik] do zamówienia otrzymałam próbkę kremu Egyptian Magic [klik] Jestem bardzo ciekawa tych produktów.


W Organeo [klik] kupiłam lotion przeciwsłoneczny firmy Sante [klik], pastę do zębów z ratanią firmy Weleda [klik], na którą miałam już od dawna ochotę  natomiast przedstawiony na zdjęciu Sante krem przeciwsłoneczny do twarzy zastąpił Eco Cosmetics krem na słońce [klik] Niestety krem miały tylko miesiąc ważności, więc szybka decyzja i wymiana na inny kosmetyk przeciwsłoneczny. Pani Patrycja świetnie załatwiła sprawę. Pani Patrycjo dziękuję :*


do zamówienia otrzymałam również próbki


W sklepie Matique [klik] zrobiłam zakupy dwa razy. Kupiłam dla odmiany tusz firmy Sante Drama Lashes w kolorze brązowym [klik] z powodzeniem używam czarnej maskary firmy AnneMarie Börlind, o którym pisałam tutaj [klik] Oczywiście nie mogło zbraknąć kosmetyków Madary. W ramach uzupełnienia zakupiłam tonik głęboko balansujący do twarzy do cery normalnej i mieszanej [klik] Bardzo polubiłam ten tonik i kiedy zobaczyłam denko wiedziałam, że zamówię właśnie ten. O toniku już pisałam tu [klik] i kolejnym produktem, na który się skusiłam to odżywczy krem do ciała do suchej i bardzo suchej skóry [klik] Oczywiście do każdego zamówienia otrzymałam próbki. Tu muszę napisać, że Pani Jola bardzo dba o to aby w każdym zamówieniu znalazły się próbki.



Wszystkie paczki były zabezpieczone ekologicznym granulatem Skropak [klik], który jest 100% biodegradowalny i nietoksyczny. Materiał został wykonany ze składników pochodzenia roślinnego. Po spełnieniu swojej funkcji granulat może być ponownie wykorzystany lub łatwo i bezpiecznie utylizowany poprzez kompostowanie lub rozpuszczenie w wodzie. Skropak nie zawiera toksycznych dodatków, dzięki czemu zminimalizowane zostało ryzyko wywołania podrażnień u dzieci. Produkt jest też bezpieczny dla zwierząt domowych. Dzięki wykorzystaniu łatwo odnawialnych źródeł surowców proces produkcyjny Skropak wspiera strategię zrównoważonego rozwoju. Począwszy od pól uprawnych aż do miejsca dostawy, zastosowanie chrupków Skropak ma minimalny wpływ na środowisko naturalne.



Jakiś czas temu przyłączyłam się do koleżanki, która zamawiała Lily Lolo w sklepie na Wyspach [klik] i zamówiłam próbki podkładów Porcelain, Blondie, rozświetlacz Star Dust i bronzer Waikiki. Aniu dziękuję :*



W mojej skrzynce czekała też na mnie miła niespodzianka, która sprawiła, że uśmiechałam się głupia. Małgosiu dziękuję :*



Jeszcze trzy dni i będę mogła cieszyć się zasłużonym urlopem.

Pozdrawiam Was serdecznie :))

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Podkład AnneMarie Börlind

Za recenzję tego podkładu zabieram się już dość długi czas i nie mogę jej napisać. Może z jednej strony dobrze bo podkładu zaczęłam używać zimową porą i gdybym wtedy napisała recenzję to była by ona niepełna, w tej chwili wiem jak zachowuje się podkład w upalne dni. Podkład przed zakupem miałam okazję przetestować dzięki Beacie, która przysłała mi z Londynu blister z próbkami podkładów i szminek. Beatko dziękuję :* Niestety w Polsce próbki podkładów są niedostępne. Próbki podkładów były tylko ciemne, więc wybrałam najjaśniejszy do próby jak podkład zachowuje się na twarzy a najciemniejszy poleciał w świat. 



Po testach zdecydowałam się na zakup w sklepie internetowym Organeo [klik] Pani Patrycja była bardzo pomocna. Odpowiedziała mi na moje pytania i pomogła mi wybrać odpowiedni odcień podkładu. Mój wybór padł na dostępny wtedy najjaśniejszy odcień Ivory [klik], w tej chwili jest jeszcze nowy odcień Natural [klik], który mam zamiar wypróbować jak skończy mi się Ivory. Zanim zaczęłam używać podkładu AnneMarie Börlind byłam wierna podkładom mineralnym, ale miałam ochotę na małą zmianę, więc popełniłam zdradę. Za zdradzenie minerałów nie zostałam ukarana ;)


Informacje o podkładzie ze strony sklepu Organeo [klik]

Innowacyjny Make-up o działaniu przeciw starzeniu się skóry, z optymalną siłą przylegania do jej powierzchni. Dzięki nowoczesnym, rozświetlającym pigmentom, wyrównuje kontur twarzy. Nawilża. Daje efekt naturalnego, wyrównanego odcienia cery na cały dzień.

Opis
Naturalne składniki zapewniają odpowiedni stopień nawilżenia skóry, jednocześnie kontrolując stopień natłuszczenia skóry. Skóra jest matowa i nie świeci się. Wysokowartościowy kwas hialuronowy działa wysoko nawilżająco. Wyciąg z alg poprawia komunikację komórkową epidermy i poprawia odżywianie komórkowe. Efektem jest naturalny, wyrównany odcień cery na cały dzień.

Opakowanie z wygodnym dozownikiem, co pozwala zoptymalizować ilość wyciśniętego podkładu.

Tolerancja skóry dermatologicznie potwierdzona.

Sposób użycia: Delikatnie ucisnąć zaworek i wycisnąć porcję na opuszek palca. Rozprowadzić na skórze.

Skład: AQUA (WATER), OLUS, SORBITOL, COCO-CAPRYLATE/ CAPRATE, POLYGLYCERYL-3 METHYLGLUCOSE DISTEARATE, MICA, ALUMINA, DISTARCH PHOSPHATE, PERSEA GRATISSIMA (AVOCADO) OIL, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL, SILICA, SORBITAN STEARATE, GLYCERYL STEARATE, POLYGLYCERYL-6 DIOLEATE, PHENOXYETHANOL, BENZYL ALCOHOL, PANTHENOL, POTASSIUM CETYL PHOSPHATE, TOCOPHERYL ACETATE, GLYCERYL LAURATE, XANTHAN GUM, SUCROSE COCOATE, BISABOLOL, LAMINARIA CLOUSTONI EXTRACT, ASCORBYL PALMITATE, HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE, TOCOPHEROL, AROMA (FRAGRANCE), SODIUM HYALURONATE, LECITHIN, BENZYL BENZOATE, BENZYL SALICYLATE, LINALOOL, HEXYL CINNAMAL, COUMARIN, LIMONENE MAY CONTAIN: CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77492 (IRON OXIDES), CI 77489

Bez składników zwierzęcych.

cena 65.00 zł pojemność 30ml

zapach: piękna delikatna woń kwiatów

konsystencja:  kremowa

opakowanie: poręczna buteleczka w uroczym kolorze kości słoniowej z złotymi napisami, higieniczne typu airless


Moja opinia
Podkład jest miły w użytkowaniu z tym, że trzeba wyczuć jak go nakładać ponieważ różni się od tradycyjnych podkładów brakiem silikonów. Krycie średnie, ale nie zakrywa zaczerwienień choć w tym przypadku wszystko zależy od tego jak się przyłożę do jego nałożenia. Ładnie wtapia się w skórę w związku z tym nie mamy efektu tynku na twarzy. Lekko matuje skórę. Nie ciemnieje. W upalne dni nie spływa z twarzy. Nie zbiera się w załamaniach, nie warzy się. Nawet po całym dniu buzia wygląda ładnie. Nie wysusza skóry, nie ściąga jej a wręcz ją nawilża.

Próbowałam zrobić dzisiaj zdjęcia aby pokazać Wam kolor podkładu, niestety nic mi nie wyszło. Odcień Ivory to jasny beż z odrobinką różowego pigmentu - przynajmniej tak mi się wydaje. Choć na twarzy jest to niezauważalne.

Podsumowując - świetny o przyjaznym składzie podkład. Osobiście lubię go i będę go z przyjemnością stosowała. 

Muszę jeszcze dodać, że podkład jest wydajny. Używam go od około pół roku prawie codziennie  i jeszcze się nie skończył. Przy takiej wydajności cena nie jest taka straszna. Dozownik jest tak skonstruowany, że po naciśnięciu wydobywa się odpowiednia ilość podkładu czyli kropeczka, więc nic nam się nie marnuje.


Dostępnych jest 6 odcieni Ivory, Honey, Beige,  Almond, Chestnut oraz nowy odcień Natural. Może i mały wybór, ale podkład ma to do siebie, że ładnie dostosowuje się do skóry, więc na pewno każda z Was znajdzie spośród 6 odcieni coś dla siebie.


Jako bonus "grzeszne truskawki" :)) Rano potrzebowałam pilnie pocieszenia, więc zrobiłam deser pocieszajkę - pokrojone truskawki polane bitą śmietaną. Pychotka :D









niedziela, 3 czerwca 2012

Lawendowa Farma mydło Ogrodowa Ścieżka i Łagodny Nostrzyk

Chcę Wam przedstawić kolejne dwa fantastyczne mydła z Lawendowej Farmy [klik] Tym razem będą to mydełka z farfoclami. 

Mydło Ogrodowa Ścieżka


To mydło naprawdę przypomina ogrodową ścieżkę, przyprószoną płatkami nagietka i liśćmi włoskiego orzecha. Jest przyjemne nie tylko dla ciała, ale również dla oka, no i ten tymiankowy zapach... Polecam dla cery trądzikowej.

Skład:
oliwa, olej kokosowy, olej palmowy, masło shea, olej rycynowy, olejki eteryczne: lawendowy i tymiankowy, płatki nagietka i liście orzecha włoskiego, wodorotlenek sodu, woda destylowana
cena 9,00 zł waga netto 115g±5g

Moja opinia
Mydło ma piękny zapach mokrej ziemi po deszczu usypanej płatkami nagietka i liśćmi orzecha. Farfocle w mydełku nie przeszkadzają w myciu ani nie podrażniają wrażliwej skóry. Choć bliżej końca mydełko bardziej  drapie (myślę, że każde mydełko pod tym względem może być inne) mimo to nie odczuwałam dyskomfortu przy myciu. Mydło wytwarza kremową piankę. Fajnie myje delikatnie peelingując skórę. Mydełka używałam do mycia ciała.

Mydło Łagodny Nostrzyk


Nozderek to ludowa nazwa nostrzyka a jeśli nostrzyk to zmiękczenie, gojenie i przeciwzapalne działanie. Tak też działa mydło z dodatkiem oleju nostrzykowego, naparu z nostrzyka i suszonego nostrzyka. Jest przesiąknięte nostrzykiem, pachnie nostrzykiem, dlatego dodatek olejków eterycznych nie był konieczny. Spróbuj, to naprawdę bardzo gładkie mydło, bo natłuszcza, zmiękcza i wygładza skórę. 
Skład:
olej kokosowy, oliwa (macerat ziela nostrzyka) olej ze słodkich migdałów , napar z ziela nostrzyka, suszone ziele nostrzyka, wodorotlenek sodu, woda

cena 8,00 zł waga netto 90g

Moja opinia
Mydło pachnie siankiem.  Można je zaliczyć do delikatnych drapaków jednak mimo to nie robi skórze krzywdy. Mydło również mydli się kremową pianką. Delikatnie myje, nawilża i dzięki dodatkowi suszonego nostrzyka lekko peelinguje skórę. Tego mydełka również używałam do mycia ciała.
Mydeł o tych nazwach nie ma już w Lawendowej Farmie, ale zrobiłam małe śledztwo i myślę, że Pani Ewa po wiosennej metamorfozie zmieniła nazwy tych mydełek. I tak "Ogrodowa Ścieżka" została przechrzczona na "Pachnące Tymiankiem" [klik] a "Łagodny Nostrzyk" został przechrzczony na uroczą nazwę "Sielskie Anielskie" [klik]
Nic nowego nie powiem ;) Mydełka są fantastyczne! Zresztą jak każde z Lawendowej Farmy. Nie zawiodłam się na ani jednym mydełku z tego sklepu.
W planach mam kolejne zamówienie w Lawendowej Farmie. Jestem ogromnie ciekawa nowych mydeł z serii "Mleczna Droga" [klik] oraz sojowych świec do masażu z serii "Masoje" [klik].
Z mydełkowej maniaczki, która kupowała mydełka naturalne różnych firm stałam się mydełkową maniaczkę Lawendowej Farmy. Każde mydełko przenosi mnie w świat dzieciństwa.  Uwielbiam mydełka wytwarzane przez Panią Ewę.

Dla odmiany niedługo recenzja mydeł z Mydlarni Tuli [klik]


Pozdrawiam Was serdecznie :))

wtorek, 29 maja 2012

Koszyczek szczęścia

Rozpoczął się na dobre sezon na jedne z moich najulubieńszych owoców - truskawki. Mogłabym je jeść tonami i nigdy mi się nie nudzą. Mam to szczęście, że blisko mojego mieszkania mam targ, gdzie mogę kupić świeżutkie truskawki od moich ulubionych sprzedawców. Najlepiej smakują mi czyste bez żadnych dodatków.

A Wy lubicie truskawki?






Pozdrawiam Was serdecznie z nad koszyczka przepysznych truskawek :D


czwartek, 24 maja 2012

Anielski włos czyli moja "włoska" pielęgnacja

Od urodzenia jestem jasną blondynką choć z wiekiem włosy troszkę mi ściemniały, są cienkie, delikatne i proste. Zawsze miałam problem z pielęgnacją, ale odkąd poznałam i zaczęłam stosować pielęgnację naturalną moje włosy nie sprawiają mi kłopotu. Od dłuższego czasu walczę o przywrócenie równej długości po cieniowaniu. Ostatnio stwierdziłam, że obcięcie tylko paru centymetrów nic nie daje, więc podjęłam decyzję jak obcinać to porządnie. I to był dobry pomysł bo w tej chwili czuję się świetnie w nowej fryzurze.


Moja pielęgnacja nie jest skomplikowana. Używam tylko i wyłącznie naturalnych środków myjących. Ostatnio hitem są mydełka z Lawendowej Farmy [klik], [klik] teraz używam mydła "z Pianką", w kolejce czeka "Skrzypiące" i moje ostatnie odkrycie,  szampon firmy Essentially Yours, którego używam na zmianę z mydłem - recenzja szamponu wkrótce. Odżywki również tylko naturalne raczej gotowe choć czasami lubię sobie coś wymieszać z półproduktów i w  przypadku  gotowego produktu odkryciem była odżywka firmy Essentially Yours - recenzja wkrótce.


Przez ostatnie pół roku używałam olejków do włosów Sesa i Vatika [klik] Olejek Sesa już się skończył i niestety już do niego nie wrócę ponieważ jednak przyciemna włosy. Natomiast olejku Vatica używam w tej chwili tylko na końcówki. Póki co przystopowałam z olejkami ponieważ zauważyłam, że włosy mają dość. Co prawda nie używałam ich zbyt często, ale na to wygląda, że można przedobrzyć. W zasadzie nie dziwię się ponieważ wiem jak reaguje moja buzia na olejowanie. Tak, więc przy stosowaniu olejków do włosów każda z nas  musi znaleźć złoty środek dla siebie.

Nie używam suplementów diety wzmacniających włosy ponieważ nic to nie daje. Jedynym specyfikiem, który łykam to Neoglandyna.

Jak mydło to octowa płukanka. Świetne są gotowe nalewki z Lawendowej Farmy, ale niestety nie dla mnie ponieważ nalewka łopianowo-pokrzywowa przyciemnia mi włosy natomiast nalewka ruminakowo-nagietkowa z dziewanną, która jest przeznaczona dla blondynek, jednak dodatek nagietka sprawił, że moje włosy nabrały koloru starego złota.  W związku z tym kupuję ocet jabłkowy i sama przygotowuję płukankę. Płukankę robię na dwa sposoby. Pierwszy prosty  - na ok. 1 l wody wlewam 3 łyżki octu. Drugi w zasadzie nie skomplikowany sposób, ale dłuższy w czasie a mianowicie zaparzam zioła w moim przypadku rumianku i dziewanny następnie do wystudzonego naparu dolewam 3 łyżki octu jabłkowego. Zioła do płukanek możecie wybrać wg własnego uznania.

Ostatni mój wynalazek do płukania to herbatka na gardło, która nie przypadła mi smakowo, więc postanowiłam ją wykorzystać do robienia płukanek. 

Skład:
Kwiatostan lipy, koszyczek rumianku, ziele miodunki, owoc pigwy, ziele tymianku, skórka jabłka, trawa cytrynowa, kwiat dziewanny, premiks witaminowy zawierający witaminy: C, B1, B2, B6, B12, E, PP, biotynę, kwas pantotenowy, kwas foliowy.

Parzę 3 saszetki w ok. 1 1/2 l wody aż do wystudzenia naparu, następnie wyciągam saszetki dolewam 3 łyżki octu jabłkowego.  Włosy po tej nalewce mam fantastyczne. Kiedy pierwszy raz użyłam tej herbatki w tej postaci nie spodziewałam się takiego efektu.

Płukanek używam na sam koniec rytuału oczyszczania.

Nie używam żadnych środków stylizacyjnych, diabelskich wynalazków ani magicznych szczotek. Moje włosy żyją zgodnie z naturą.

Moja fryzjerka zwróciła uwagę na to, że włosy są wzmocnione i nawet pokazała mi tzw. baby hair, których mam sporo a sama ich nie zauważyłam ;) Zachwyciła się również tym, że są takie proste i jako jedyna nie pytała mnie czy włosy mam farbowane tylko zachwycała się tym, że natura zrobiła mi takie cudo na głowie :)) Mam darmowy look w stylu ombre tylko i wyłącznie dzięki naturze :D

Co sprawiło, że moje włosy są w tak dobrej kondycji trudno mi powiedzieć co miało największy wpływ... myślę, że wszystkie moje starania i skierowanie się ku naturze oraz zdrowe odżywianie się zostało wynagrodzone w postaci zdrowych, pełnych blasku włosów.

Jednak aby doprowadzić włosy do doskonałości potrzeba dużo cierpliwości.  Moja naturalna pielęgnacja trwa już ok. 6 lat z różnymi skutkami, wiele razy eksperymentowałam i szukałam  co mi najlepiej służy :)) Jednakże przez tyle lat moje eksperymenty nie zniszczyły włosów. Do tej pory lubię eksperymentować i testować nowe kosmetyki i półprodukty do włosów.

Nie jestem ekspertką, ale jeżeli macie pytania to bardzo proszę pytajcie. Na każde pytanie postaram się odpowiedzieć.