niedziela, 12 stycznia 2014

Trzecie urodziny bloga - małe podsumowanie 2013



13 stycznia 2011 roku wszystko się zaczęło. To już 3 lata istnienia bloga. Ogromnie cieszę, że mimo przeciwności wciąż blog istnieje, ale bez Was moich Czytelników na nic było by moje pisanie. Dziękuję Wam bardzo serdecznie, że jesteście. Dzięki Wam wciąż mam motywację aby dalej prowadzić bloga. Dziękuję! Dziękuję!



Rok 2013 niestety nie był twórczy. Wpisów było mało z różnych powodów. Mam nadzieję, że w tym roku będę miała więcej czasu na blogową aktywność. 

Przetestowałam wiele dobrych kosmetyków, o których jeszcze Wam nie napisałam. Z czasem podzielę się moimi wrażeniami.


Rok 2013 to rok, w którym obchodziłam 40 urodziny i nie była to dla mnie tragedia ;)


5 października miałam przyjemność uczestniczenia w wspaniałych warsztatach zorganizowanych przez Panią Justynę z perfumerii Yasmeen [klik] prowadzone przez Sabbath, która prowadzi pachnącego bloga Sabbath of Senses [klik]. Dzięki warsztatom poznałam moją guru perfum niszowych Sabbath osobiście. To było cudowne wydarzenie. Jeżeli macie okazję polecam takie spotkania. Relacja z warsztatów [klik]

  fanpage Yasmeen


Pozostając w sferze zapachów – moje perfumy roku 2013 to Mona di Orio Oud oraz LM Parfums Black Oud

Mona di Orio Oud

Tajemniczy i wysoko ceniony olejek prawdziwego oud z Laosu przenika z centrum zapachu (z kolekcji Les Nombres d’Or Mony di Orio), rzucając tajemnicze zaklęcie na inne nuty i podkreślając ich piękno. Od zarania dziejów z powodu swej rzadkości i kosztów, cenny oud był olejkiem tradycyjnie zarezerwowanym dla bogów i władców. Jest tajemnicą, mitem wykraczającym daleko poza granice zapachu, który rozwija się gładko, otaczając nas swoją luksusową aurą zamkniętą w tysiącu i jednej nocy.Ten zapach otwiera się nutami hesperydowymi oraz cenną pikanterią elemi, petitgrain i zielonej mandarynki zmieszanych ze sobą w uwodzicielskim połączeniu. Eliksir miłości promieniujący zmysłowością, Oud, krok po kroku, ukazuje swoje niepokojące aspekty, zmieniając się od zwierzęcego, po skórny, drzewny i balsamiczny.Obejmują się w zmysłowej energii z cienistą paczulą, tajemniczą nagarmothą, cedrem z Atlasu i szarą ambrą – czarująca mieszanka, bogata i mocna. Osmantus, zmysłowy kwiat z uroczo ciepłym i hipnotyzującym akordem jaśminu, miodu i moreli łagodzi potężną moc wyjątkowego nektaru Oud.

Składniki:
Elimi z Filipin, zielona mandarynka z Kalabrii, petitgrain z Paragwaju, paczula z Indonezji, osmantus z Chin, nagarmotha z Indii, cedr z gór Atlasu, olejek eteryczny oud z Laosu, piżmo, ambra 

Informacja pochodzi z perfumerii Galiliu [klik] gdzie można kupić ten boski eliksir. Niestety cena powala - 1690 zł za 100ml perfum. Ja mogłam się delektować tym zapachem dzięki próbce.

LM Parfums BlackOud

Kompozycja wtapiająca się w sam środek ciemnego lasu. Drzewna nuta agaru, zmieszana z czystkiem, owinięta gałką muszkatołową, kminkiem i kadzidłem. Hojne nuty cedru, ambry i drzewa sandałowego okraszone odrobiną piżma.

Składniki:

Nuty głowy: gałka muszkatołowa, kminek, kadzidło
Nuty serca: drzewo agarowe (oud), labdanum
Nuty bazy: drzewo sandałowe, cedr, cyweta, kastoreum, wanilia, ambra


Informacja pochodzi z perfumerii Lulua [klik] gdzie można kupić perfumy.

Otrzymałam ciekawą propozycję od sklepu helfy [klik] dzięki czemu miałam przyjemność przetestować perfumy w olejku i żel do mycia twarzy. Recenzje wkrótce.



Powróciłam do samorobionych kosmetyków. Gotowe zestawy zachęcają do wykonywania własnych kosmetyków. Polecam spróbować. Sklepy, które oferują gotowe zestawy to m.in. Kolorówka [klik], Biochemia Urody [klik], Zrób Sobie Krem [klik] 

W grudniu udało mi się znaleźć zimę - na Słowacji. A u nas wciąż wiosna :))


Prowadzenie bloga sprawia mi wiele radości i przykro mi, że mam zbyt mało czasu na nowe wpisy i regularną aktywność na blogosferze. Są również inne czynniki, które mają na to wpływ. 

Jednak mam nadzieję, że mimo wszystko będziecie do mnie zaglądać, bo to Wy Czytelnicy jesteście dla mnie najważniejsi bo bez Waszej obecności, Waszych komentarzy i życzliwości nie było by tego bloga.

Dziękuję, że jesteście :*

Pozdrawiam Was serdecznie :))

11 komentarzy:

  1. pewnie, że będę tu zaglądać :) pisz do nas częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama Helenki dziękuję :* będę się starała :)

      Usuń
  2. To już trzy lata!? Ależ ten czas leci.

    Stu lat, setek wpisów, fury radości z pisania i z życia w ogóle i... Spotkania ze mną. Takiego na spokojnie, bez tłumu, biednego, czekającego w nieskończoność męża, który został moim idolem cierpliwości i taktu (ex equo z moim, który też tam był na przyczepkę), przy dobrej kawie.

    To życzenia były. A teraz napiszę, że bardzo się cieszę, ze jesteś, że jest w sieci miesce, w którym mogę Cię spotkać nawet kiedy Cię nie ma. I cieszę się, że Cię poznałam.

    Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sabbath niestety czas jest nieubłagany ;) dziękuję serdecznie za piękne życzenia :* niech się spełnią :D i też ogromnie się cieszę, że Cię poznałam i mam nadzieję na spotkanie :*

      Usuń
  3. Wszystkiego co najlepsze Reniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. gratulacje i wszystkiego najlepszego, z pewnością będę do Ciebie zaglądać

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też gratuluję :) i też będę zaglądać :) a znikanie z blogosfery sama doskonale rozumiem...

    OdpowiedzUsuń

Witaj miły gościu w moim wirtualnym świecie :))

Cieszy mnie każdy pozostawiony komentarz, za który serdecznie dziękuję :)